Nie chciałabym umrzeć z miłości. To musi kurewsko boleć. Przyołuję w głowie wszystkie łzy i wszystkie bóle, cierpienia i rany spowodowane miłością. To tak bardzo bolało. A taka miłosna śmierć? Okropny ból, nie chciałąbym tak. Miłoby było umrzeć u boku osoby, którą się kocha, ale z drugiej strony to bardzo egoistyczne podejście. Bo ta osoba musiałaby patrzeć na moją śmierć i w jej oczach nie byłaby to piekna i romantyczna śmierć, tylko ogromny ból. Dlatego uważam, że nie ma czegoś takiego jak „śmierć z miłości”, a przynajmniej na pewno nie ma ona smaku romantyzmu i piękna!